Jak będzie wyglądał transport po pandemii koronawirusa?

19 sierpnia 2021

Świat powoli wraca do rzeczywistości sprzed pandemii, chociaż nietrudno zauważyć, znaczący jej wpływ na niemal wszystkie elementy naszego życia. Braki coraz droższych materiałów i opóźnienia w produkcji to codzienność wpływająca na koszty i ceny. Dotyczy to także transportu, który musiał zwiększyć wydajność aby móc sprostać stawianym wymaganiom. Firmy zaczynają optymalizować poszczególne procesy wykorzystując nowoczesne technologie. 

Z badań przeprowadzonych przez Alpega Group wynika, że firmy transportowe i logistyczne w 2020 r. odnotowały zmniejszenie liczby transakcji o 60% w stosunku do 2019 r. Za to w świecie e-commerce Bank Santander odnotował 30% wzrost wartości transakcji dla nowych zamówień, do końca 2021 roku bank zapowiada wzrost do wysokości 40%. Wiąże się to nie tylko z zwiększoną potrzebą na transport drobnicy, ale i podwyżki cen realizacji usługi.

Raport Nets wskazuje, że w Niemczech 33% osób robi więcej zakupów online od czasu pandemii, dla Austrii jest to 38%, a dla Polski, rekordowe w Europie 42%. Jak podaje Eurostat, w 2020 roku zakupy w sieci zrealizowało 72% europejskich internautów. To olbrzymie wyzwanie dla transportu, a oczekiwania są dużo większe niż możliwości. Dostawy pod drzwi czy tego samego dnia nie miałyby miejsca, jeśli nie uproszczenie możliwie wszystkich etapów łańcucha dostaw, z którymi cała branża musi się zmierzyć – jeśli chce pozostać w grze. 

W pandemii przede wszystkim należało postawić na digitalizację firm transportowych zajmujących się drobnicą.  

Oznacza to przekształcenie tradycyjnych procesów do nowoczesnych, cyfrowych narzędzi. 42% respondentów, z badania przeprowadzonego przez Alpega Group, wskazuje, że w czasie pandemii zainwestowało w rozwiązania cyfrowe. Najczęściej wykorzystywane były programy do zarządzania flotą, giełdy ładunków i systemy typu TMS. 46% ankietowanych twierdzi, że w tym okresie zwiększyło wykorzystanie giełd transportowych, a ich głównym zastosowaniem było poszukiwanie ładunków. Firmy transportowe zaczynają przykuwać coraz większą uwagę do zmniejszenia nieco mitycznych pustych przebiegów, korzystając z poszukiwania alternatywnych tras powrotu. Równie ważnym wyzwaniem jest planowanie transportu z uwzględnieniem multistopów, czy długiej trasy z wykorzystaniem wielu kierowców po drodze. Głośno ostatnio o aplikacji Truksters, dzięki której można zrealizować transport przez całą Europę bez straty czasu na wymaganą przerwę dla kierowcy. Aplikacja tak planuje przejazd by w odpowiednim miejscu czekał kierowca zdolny do przejęcia ładunku. To jednak narzędzia skierowane dla olbrzymich graczy logistycznych. Dość powiedzieć, że w startup ten inwestuje m.in Porshe i Axel Springer.

Wszystkie wykorzystane narzędzia cyfrowe mają ułatwiać planowanie i zarządzanie poszczególnymi etapami w łańcuchu dostaw, a także monitorować je, w celu osiągnięcia jak najlepszych wyników. Narzędzia cyfrowe przestają być dostępne tylko dla dużych graczy, powstaje coraz więcej rozwiązań dla mniejszych firm, które będą potrafiły docenić potencjał nowych technologii. Firmy nie muszą wydawać setek tysięcy złotych na dopasowane oprogramowanie, mogą korzystać z gotowych rozwiązań, w zależności od wymagań. W szczególności przewóz drobnicy wymaga optymalizacji ze względu na stały wzrost zamówień. Kurier Inpost zapytany o stopień realizacji dostawy przesyłek, odpowie, że gdyby doba miała 30 godzin a tydzień 8 dni, wciąż zabrakłoby czasu by obsłużyć każdą dostawę. Stąd też coraz większe zainteresowanie narzędziami typu Goodloading, który pozwoli zmniejszyć czas nawet o 30 minut podczas planowania rozmieszczenia ładunku na ciężarówce czy kontenerze. W połączeniu z coraz popularniejszymi planerami tras można zyskać oszczędności, które w okresie roku zbudują wyraźną przewagę konkurencyjną i znaczne zyski.

Brakuje nie tylko kierowców

Wzrost zapotrzebowania na transport sprawił, że coraz bardziej problematyczny staje się nie tylko niedobór wykwalifikowanych kierowców ale i pojazdów na europejskim rynku. Kierowcy głośno oznajmiają potrzebę podwyższenia swoich zarobków. Gdy ich żądania nie zostaną spełnione, po prostu zmienią przewoźnika. Sytuacja rynku pracownika w transporcie zaczyna przypominać branżę IT, gdzie choćby na średnio wyszkolonego programistę można czekać nawet pół roku. Podobnie ma się sytuacja na rynku pojazdów. Aktualnie na zamówienie nowego pojazdu poczekamy do 2022 roku. Sytuacji nie poprawi decyzja o zakupie pojazdu używanego, bo tych również nie ma – informuje serwis Truckfocus.   

Odpowiedzią na ten problem mogą być pojazdy autonomiczne. Firmy zajmujące się opracowaniem takiej technologii czują oddech na plecach całej branży. Wiele firm rozpoczęło już pierwsze próby przejazdu na torach testowych, ale niewiele z nich jest w stanie poruszać się po prawdziwych drogach. 

Od wielu lat mówi się że niezbędne jest zwiększenie wykorzystania innych środków transportu tj. szynowego czy rzecznego, co może nieco poprawić sytuację TFL. Ostatnią milę z wykorzystaniem dronów sprawdza Decathlon, wykorzystując testowe drony.

Pomimo, że pozycja na rynku wydaje się dość stabilna, to wciąż nie mamy pewności jak będą wyglądać najbliższe miesiące. Możemy jednak śmiało powiedzieć, że zmiany które zaobserwowaliśmy podczas pandemii znacząco wpłynęły na rozwój procesów transportowych i zapoczątkowały nowe trendy.