Czy dane o braku kierowców są zawyżone?

27 grudnia 2021

Informacje o tym, że kierowców zawodowych za jakiś czas może zabraknąć docierają do nas od dłuższego czasu. Firmy zbierają statystyki, przeprowadzają badania i starają się znaleźć sposób na wypełnienie tej, coraz większej luki. Skutki braku kierowców, a w konsekwencji zatrzymanie łańcucha dostaw mogą być katastrofalne dla całego świata.

Jak szacuje American Trucking Association (ATA), w listopadzie tego roku, w samych Stanach Zjednoczonych brakowało 80 000 kierowców, a liczba ta będzie się zwiększać jeśli nie zostaną podjęte żadne działania. W 2030 roku może to być nawet 160 000. Jak twierdzi dyrektor generalny ATA – Chris Spear, aby pokryć to zapotrzebowanie, nawet milion osób będzie musiało zostać przeszkolonych na kierowców zawodowych. 

Sytuacja jest jeszcze bardziej pesymistyczna w Europie, gdzie według Transport Intelligence, już teraz brakuje około 400 tys. kierowców.

Ekonomista z Convoy uważa, że dane o niedoborze kierowców są zawyżone

Niedawno na łamach Forbes ukazał się artykuł, w którym czytamy, że według Aarona Terrazasa, ekonomisty w firmie logistycznej Convoy, liczby podane przez ATA i amerykańskie Biuro Statystyki Pracy (BLS) nie są dokładne. Jak twierdzi Terrazas, statystyki te nie uwzględniają samozatrudnionych kierowców, których grupa w ostatnim czasie znacznie się powiększa. Dane BLS nie zawierają także informacji o firmach transportowych, które w czasie pandemii tymczasowo zamknęły swoje działalności, a potem ponownie je otworzyły. 

Aaron Terrazas i Convoy postanowili przeprowadzić własne badania, z których wynika że liczba kierowców i personelu pomocniczego w transporcie wzrosła od 2010 roku. Wiadomo, że obecnie ładunków jest więcej niż dostępnych kierowców, ale nie jest to sytuacja bez wyjścia. W wywiadzie dla Forbesa, ekonomista wskazuje, że nawet jeśli niedobory kierowców są widoczne, to można je zrównoważyć zwiększając wydajność i lepiej wykorzystując dostępne zasoby.

Jedną z największych bolączek kierowców jest oczekiwanie na załadunek i rozładunek, więc koncepcja „drop and hook” mogłaby rozwiązać ten problem. Kierowcy, którzy znajdują się na rozładunku, po prostu odczepiają przyczepę od pojazdu, aby nie tracić czasu czekając na rozładunek, i jadą dalej bez naczepy. Z kolei, w miejscu załadunku, przyczepiają do jednostki, załadowaną wcześniej naczepę.  Terrazas szacuje, że każdy 1% wolumenu w skali całego kraju, który zostanie przeniesiony do systemu „drop and hook”, jest równoważny dodaniu 10 000 kierowców. 

Z kolei w sieci, czytamy głosy, które sceptycznie podchodzą do tego rozwiązania. Ich zdaniem, widoczny niedobór naczep, sprawia, że trudno będzie zobaczyć efektywne wykorzystanie koncepcji drop and hook. Tym bardziej, jeśli zaledwie 1% ma być równoważny 10 tysięcy kierowców.  

Jak zminimalizować niedobory kierowców?

Myśleliśmy, że świat transportu i niedoboru kierowców mogą uratować autonomiczne pojazdy, ale patrząc na wciąż trwające badania to wiemy, że aż tak szybko to nie nastąpi. Rozwiązaniem mogłoby być większe wykorzystanie transportu powietrznego lub kolejowego, ale do tego z kolei wymagana jest rozbudowana infrastruktura. 

Co jeśli zaczęlibyśmy patrzeć na ten problem od innej strony, i wzięli pod uwagę, że niedobór kierowców wynika z niewłaściwego zarządzania ich czasem. Oprócz zaproponowanego przez Terrazasa ,,drop and hook’’, można zastosować inne rozwiązania. Nie wystarczy tu jednak praca jednostki, a zmiana całego systemu i podejścia branży. 

Z ankiet przeprowadzonych na Linkedin wśród załadowców i na Facebooku wśród kierowców wyłonił się podobny wniosek. Najwięcej czasu tracimy w magazynach. 15 minut spędzonych przy magazynie to niezwykłą rzadkość, a standardem jest kilka godzin, do niechlubnych kilkudziesięciu. Najczęściej wspominanym czynnikiem dezintegrującym pracę jest komunikacja czy wręcz jej brak. Na drugim miejscu mała liczba pracowników odpowiedzialnych za ładowanie. 

Lepsza organizacja pracy, porządek na magazynach, prawidłowe zabezpieczenie towaru aby można łatwiej rozładować pojazd to kwestie, które sprawiają że kierowcy będą spędzać mniej czasu na załadunku i rozładunku.

W przypadku dużych czy skomplikowanych załadunków, może pomóc po prostu przesłanie kierowcy czy magazynierowi projektu ułożenia, wykonanego na przykład w Goodloading. W ten sposób minimalizuje się nie tylko błędy ale także przyspiesza cały proces. 

Z drugiej strony, państwa które szczególnie dotyka brak kierowców, mogą dofinansowywać szkolenia, aby każda chętna osoba mogła pokonać bariery finansowe i wejść na rynek, a tym samym zmniejszyć niedobory w grupie kierowców zawodowych. Inną kwestią są często słabe warunki pracy kierowców zawodowych, szczególnie tych pracujących na długich dystansach. Trudny styl życia, i średnie zarobki nie zachęcają do podejmowania pracy w zawodzie kierowcy. Należałoby zastanowić się, jak poprawić warunki pracy dla kierowców, aby praca ta była atrakcyjna dla osób wchodzących na rynek.

Czy lepsze warunki pracy dla kierowców i zwiększenie wydajności ich pracy przełoży się na zmniejszenie problemów w łańcuchu dostaw? Może tak być, chociaż branża jest mniej optymistyczna. Nie zapominajmy o dużych brakach w dostępności ciężarówek i zwyżce cen za pojazdy, którą obserwujemy w tym roku.

Wpis powstał na podstawie artykułu opublikowanego w Forbes