Długi czas oczekiwania na rampie. Czy da się go skrócić?

13 czerwca 2022

Głosy odnośnie opóźnień i długiego oczekiwania na załadunek, słyszymy już od dawna. Liczne statystyki, a przede wszystkim – doświadczenia kierowców zawodowych tylko potwierdzają, że skala problemu jest zauważalna i wymaga w końcu podjęcia działań. W niektórych krajach wprowadzono regulacje chroniące przewoźników, dostępnych jest również kilka nowych rozwiązań technologicznych, mających rozwiązać problem. 

Włoskie studio Federtrasporti, przeanalizowało dane z Districò – platformy do zarządzania flotą. Okazuje się, że kierowcy spędzają średnio około 6h za kierownicą, na przerwę przeznaczają 35 minut, a załadunek lub rozładunek trwa około 4,5h. To pokazuje, że kierowcy na czekaniu spędzają nawet 40% swojego czasu. Jest to średni wynik z przeanalizowanych ponad 82 tysięcy dni pracy kierowców. Rzeczywisty czas oczekiwania jest różny w zależności od rodzaju transportu i klienta.

W latach 2014-2018 Amerykański Instytut Badań Transportu przeprowadził 1900 ankiet wśród kierowców ciężarówek i przewoźników. W odpowiedziach, ankietowani wskazali że problem jest coraz poważniejszy, odnotowują oni 27,4% wzrost opóźnień trwających sześć lub więcej godzin. Co prawda, nie wszystkie opóźnienia wynikały z winy przedłużającego się załadunku, ale ATRI (American Transportation Research Institute) mimo to jako główny powód podaje nieprzystosowane obiekty, które nie zwiększają wydajności pracy ani zdolności na obsługę dużej ilości transportu. Jako przyczyny, kierowcy wskazywali nieprzygotowane materiały, które czasem były dopiero w trakcie produkcji; a nadawcy rezerwowali więcej ciężarówek niż posiadali miejsca czy sprzętu wspomagającego załadunek. Jak wynika z badania, kwestie te pozostały niezmienne w trakcie 4 lat, co tylko pokazuje, że producenci nie podjęli żadnych działań, aby usprawnić proces załadunku i skrócić czas oczekiwania.

Zatrzymanie łańcucha dostaw i straty pieniężne to tylko niektóre z konsekwencji opóźnień w dokach

Badanie Federtransporti wykazało, że czas spędzony podczas oczekiwania na załadunek odpowiada 42 tysiącom okresów prowadzenia pojazdu dziennie. Organizacja wskazuje, że firmy przewozowe mogłyby zwiększyć obroty o 15% gdyby kierowcy nie musieli oczekiwać na załadunek. Faktury za transport drogowy wynoszą 45 miliardów rocznie, dlatego można łatwo obliczyć, że przez czas oczekiwania, Włoscy przewoźnicy tracą do 3 miliardów euro rocznie. Ciężarówki zamiast zarabiać, stoją w miejscu.

Na opóźnieniach tracimy wszyscy

Opóźnienia w dokach mogą również spowolnić lub całkowicie zatrzymać łańcuch dostaw, powodując efekt domina. To duży problem nie tylko dla kierowców i przewoźników. Opóźnione dostawy sprawiają, że klienci nie otrzymują swoich towarów na czas, co przekłada się na gorszą obsługę klienta, a w konsekwencji może powodować większą ilość zwrotów i reklamacji. Istnieje także większe ryzyko, że towary przechowywane w chłodniach zepsują się zanim zostaną dostarczone. Ostatecznie, problemem jest pogorszenie relacji w biznesie i konieczność znalezienia nowych kontrahentów. 

Oczekiwanie na załadunek może mieć także pośredni wpływ na problem braku kierowców zawodowych. Gdyby kierowca mógł faktycznie zajmować się transportem, a nie kilku godzinnym oczekiwaniem przy rampie, to niedobór ten mógłby być mniej odczuwalny. Stres związany z opóźnieniami, często brak odpowiednich warunków podczas oczekiwania, a także niepewność związana z powrotem do domu, nie zachęcają ludzi do podjęcia pracy w tym zawodzie.

Jeśli te skutki nie są wystarczającym powodem, by jak najszybciej zacząć podejmować działania mające zmniejszyć opóźnienia, to nie wróży to dobrze dla rozwoju transportu. 

Często opóźnień nie da się uniknąć. Ale jak można je zminimalizować?

Respondenci biorący udział w badaniu ATRI zauważyli, że klienci którzy są dobrze zorganizowani i pilnują harmonogramów, a także wykorzystują nowoczesne technologie, znacznie zmniejszyli czas oczekiwania na załadunek. Przede wszystkim kluczem jest dobra organizacja pracy przy dokach przeładunkowych i dostosowanie ich dostępności do potrzeb zarówno przewoźników, jak i nadawców. 

Wśród dobrych zwyczajów, które są wymieniane jako przyspieszające proces załadunku, znaleźć można:
– wydłużone godziny pracy obiektu;
– zróżnicowane godziny przyjęć;
– wykorzystanie oprogramowania, dzięki któremu można wejść w system awizacji;
– zwiększenie ilości drzwi dokujących;
– zatrudnienie większej liczby pracowników do obsługi transportów przychodzących i wychodzących.

Ciekawą alternatywą, która mogłaby pomóc w zminimalizowaniu tego problemu jest koncepcja ,,Drop and Hook’, polegająca na tym, że kierowca zostawia pustą naczepę, a zabiera zapełnioną towarem, bez oczekiwania na załadunek. To rozwiązanie mogłoby pomóc, ale wymaga dużej współpracy pomiędzy nadawcami a przewoźnikami. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne. Nie sprawdzi się na przykład w przypadku ładunków świeżych, które muszą być przechowywane w specjalnych warunkach i możliwie najszybciej dotrzeć do miejsca rozładunku. 

Czy regulacje prawne zmuszą nadawców do lepszej organizacji pracy w dokach?

Większość krajów, nie reguluje prawnie załadunku i rozładunku, nawet tak ważnych kwestii związanych z czasem oczekiwania i wynagrodzeniem. Nie jest to także określone w Konwencji CMR.

Zasady mogą być określone w zleceniu, ale często zawierają mało korzystne dla przewoźnika warunki, w których zgadza się on na ewentualny postój w oczekiwaniu na załadunek. Jeśli jednak taki zapis nie widnieje w umowie, przewoźnik może ubiegać się o odszkodowanie. Nie jest to jednak takie proste, bowiem musi przedstawić poniesienie szkody. Regulacje prawne w tym zakresie na pewno pomogłyby w weryfikacji i ustaleniu cen odszkodowania. 

W niektórych krajach pojawiają się przepisy regulujące te kwestie. W Portugalii, w 2021 roku wprowadzono Dekret 57/2021, który zabrania kierowcom wykonywania załadunku lub rozładunku, ogranicza czas oczekiwania przy dokach i szczegółowo określa kwoty odszkodowań dla przewoźników. Czas oczekiwania nie może przekroczyć 2 godzin, a jeśli tak się stanie to nadawca musi wypłacić odszkodowanie za każdą kolejną godzinę w kwocie od 12 do 40 EUR za godzinę w zależności od typu pojazdu i wykonywanego transportu. Po 10h stawki te rosną o kolejne 25%.

Podobna sytuacja jest w Hiszpanii, jednak tutaj czas oczekiwania na załadunek nie może przekroczyć 1h. Nowe prawo funkcjonuje od marca 2022 i reguluje wysokość odszkodowań dla właścicieli pojazdów oczekujących powyżej 60 minut. Za każdą godzinę oczekiwania nadawca zobowiązany jest zapłacić 38,60 euro. We wrześniu prawo to ma także zabraniać rozładunku i załadunku wykonywanego przez kierowców.

Pierwsze działania podjęła także w 2019 roku Niemiecka Izba Handlowo-Przemysłowa (DIHK), tworząc zasady, mające rozwiązać problem zbyt długiego oczekiwania na załadunek. W przewodniku znalazły się takie reguły jak zapewnienie wystarczającej wydajności w dokach i godzin otwarcia, czy przestrzeganie ustalonych przedziałów czasowych. Niestety, nie są one potwierdzone prawnymi regulacjami, stąd ,,złote zasady’’ rzadko są przestrzegane. 

Na rynku pojawiają się rozwiązania technologiczne mające wspierać w rozwiązaniu problemu przy dokach

Systemy i technologie mogą znacząco usprawnić cały proces, ale zastosowane samodzielnie, bez poprawy organizacji działania obiektu, mogą nie przynieść spodziewanych efektów. 

Jak wskazują kierowcy, towar często nie jest nawet przygotowany do załadunku. Trzeba go skompletować, a w przypadku gdy składa się z wielu ładunków o różnych wymiarach, należy obliczyć w jaki sposób najlepiej rozłożyć go na naczepie. Z wykorzystaniem Goodloading – programu do planowania załadunku, można w kilka minut przygotować kompletny projekt rozmieszczenia towaru. Dzięki temu, można od razu zabrać się za załadunek, bez kilkudziesięciu minut czekania. 

Ostatnio, popularne stają się systemy do rezerwacji doków załadunkowych. Jednym z rozwiązań jest Dock scheduler, który ma pomóc skrócić czas oczekiwania nawet o 70% oraz zwiększyć efektywność całego procesu. Narzędzie to pomaga zarządzać oknami czasowymi w logistyce, umożliwiając zdalne sterowanie harmonogramem dostaw. 

Niedawno na rynku pojawiło się rozwiązanie chorwackiego start-upu Gideon Brothers, czyli w pełni automatyczny wózek widłowy umożliwiający szybki załadunek i rozładunek naczepy. Trey jest w stanie w ciągu godziny załadować lub rozładować 25 palet. Według twórców, technologia ta jest w stanie skrócić czas załadunku nawet o 80%

Innym, bardziej zaawansowanym rozwiązaniem jest Q-Loader, czyli system do automatycznego załadunku. Towar rozmieszcza się na automatycznej platformie, która następnie wprowadza je na naczepę lub kontener. Firma WDX, twórca tego rozwiązania, gwarantuje że rozładunek lub załadunek pojazdu z wykorzystaniem Q-loadera trwa poniżej 10min. Co ważne, to rozwiązanie nie wymaga specjalnie przystosowanych naczep ani doku załadunkowego.

Logistyka to stałe poszukiwania oszczędności i dość często można przeczytać o sukcesie, wyrażanym w skali jednego procentu (!) zysku. Praca nad niepotrzebnym rozwojem powinna stać się ogólnoświatowym trendem, pod względem technologicznym i prawnym, który wymusi wykorzystanie technologii mogącej przynieść olbrzymie korzyści.