Czy rozwój technologii w logistyce jest zagrożeniem dla pracowników?

9 listopada 2021

8,6 biliona dolarów amerykańskich – tyle wart był światowy market logistyki w słabszym, 2020 roku. Stany Zjednoczone w tym czasie, niemal samodzielnie w Ameryce Północnej, wygenerowały 20% tej kwoty. Wpływ łańcucha dostaw na PKB tego kraju osiągnął już ponad 10%. Azja i region Pacyfiku zapracowały na niemal dwukrotnie większe wartości od Ameryki. Europa, która próbuje wskoczyć na drugie miejsce, osiągnęła 1.6 biliona. Liczby te, poza trudną do wyobrażenia skalą, mówią przede wszystkim o tym, że ktoś na to zapracował. 

Tylko w Niemczech, dla których logistyka to największy sektor gospodarki, zatrudnionych jest ponad 3 miliony pracowników. Jest to również kraj, który jest liderem w dziedzinie rozwoju infrastruktury i technologii naszej branży. Podobną wielkością zatrudnienia może pochwalić się Wielka Brytania. Jednocześnie, na niemal całym świecie, od kilku lat widoczny jest bardzo wysoki wzrost liczby szkół o profilu logistycznym. Co się stanie z tymi wszystkimi ludźmi gdy już teraz modna i wszechobecna automatyzacja wkracza na rynek z każdej strony? Mówimy w końcu o skromnej, szacunkowej liczbie ponad setki milionów pracowników na całym świecie. 

Roboty magazynowe potrafią wykonać każdą pracę 3-4 razy szybciej od człowieka, a ryzyko wystąpienia błędu jest niewielkie

Niezmiernie popularne oprogramowanie klasy TMS jest w wielu przypadkach zdolne do zastąpienia szeregu czynności spedytora z czasem jeszcze szybszym od automatów w magazynie. Popularny algorytm oceniający postęp technologiczny “Will robots take my job” szacuje, że zawód opisany jako “Cargo and Freight Agent” jest zagrożony na poziomie 97%.

Decathlon na początku roku testował w Polsce dostawy dronami, a od tej jesieni podobne testy rozpoczyna w Korei amerykański potentat, firma 7-Eleven. Kierowców z kolei, zastąpią testowane od ponad dekady pojazdy autonomiczne. Wiele wskazuje na to, że jako logistycy jesteśmy na horyzoncie zdarzeń, a czarna dziura, która nas pochłonie nosi nazwę nowych technologii. 

Źródło zdjęcia: Facebook/Spartaqs Group

Największe wyzwanie światowej logistyki

Nie tylko Europa ma problem, ale jako gęsty konglomerat potrzeb, stanowi papierek lakmusowy dla transportu i magazynowania w rozwijających się gospodarkach. Według wyliczeń kontynentalnego serwisu – trans.info, brakuje tu 400 tysięcy kierowców zawodowych. Najtrudniejsza sytuacja jest w Polsce, Wielkiej Brytanii i Niemczech. O autonomicznych pojazdach mówi się od lat. Zresztą, wszyscy powinniśmy tej technologii kibicować jako bezpieczniejszej dla zdrowia i życia. Sęk w tym, że wciąż mówimy o etapie raczkowania. 

Shawn Kerrigan z amerykańskiej firmy Plus, specjalizującej się w doświadczeniach z autonomicznymi pojazdami, jasno określa aktualne stanowisko: „Po pierwsze, musisz opracować technologię, która jest znacznie bezpieczniejsza niż ludzki kierowca. Po drugie, musisz wykazać to bezpieczeństwo organom regulacyjnym i opinii publicznej, zanim będziesz mógł wdrożyć je na dużą skalę”. Pierwsze testy prowadzone są od niedawna w Chinach na blisko 1000-milowych trasach. 

Zainteresowanie jest zauważalne, ale przyszłość wciąż niejasna. Kiedy pierwsze pojazdy zobaczymy na amerykańskich czy europejskich drogach? Które, średniej wielkości firmy będą w stanie wymienić całą flotę na bezzałogową? Europejski pakiet klimatyczny mówi o 55% obniżeniu emisji gazów cieplarnianych do 2030 roku. Gdyby w 10 lat to się udało moglibyśmy głębiej oddychać. Póki co, zawód kierowcy zawodowego jest nie tylko niezagrożony, ale pożądany i w najbliższej dekadzie to się raczej nie zmieni.

Tesco rekrutuje więźniów

Wiek przeciętnego pracownika magazynu oscyluje w okolicach 30 lat. W Europie wschodniej i środkowej bywa nieco wyższy ze względu na migrację – głównie pracowników z Ukrainy. Amazon jest jednym z większych pracodawców w tej części kontynentu i choć wśród managerów jest uważany za pracodawcę atrakcyjnego, tak samo w Stanach Zjednoczonych jak i Europie, kontrowersje budzi podejście do pracy dla pracowników fizycznych. Rzutuje to również na ogólne postrzeganie zatrudnienia w magazynie, gdzie zaczyna brakować rąk do pracy. O ile wspomniani migranci są tu wielkim wsparciem, tak w Wielkiej Brytanii Brexit spowodował poważne braki. To dlatego brytyjskie Tesco rozpoczęło program pilotażowy zatrudniania więźniów, ku spodziewanego zresztą niezadowolenia pozostałej części personelu. 

Obecne w magazynach, WMSy pozwalają na sprawniejsze zarządzanie przepływami, ale niewiele z nich jest w stanie zintegrować się na każdym etapie z robotami. Alibaba, największy na świecie sklep, w ciągu 5 dób, związanych z dniem singla, obsłużył prawie 3 miliardy przesyłek z użyciem robotów, ale i wsparciu tysięcy ludzi. Całkowicie autonomiczne magazyny na świecie są odosobnionymi przypadkami, a pojawiły się już ponad dekadę temu. Mniejsze przedsiębiorstwa wciąż w 100% wykorzystują siłę ludzkich rąk, a nawet obecność rozwiązań WMS wcale nie jest jeszcze standardem.

Alibaba, roboty na magazynie / Źródło: Business Insider

Niepotrzebny spedytor i planista

Podczas współpracy z kalifornijskim potentatem Trimble, mieliśmy okazję porozmawiać z właścicielem średniej wielkości firmy, wykonującej transport międzynarodowy. Potrzeba wykorzystania nowych technologicznie rozwiązań przyszła sama, gdy zyski z działalności zaczęły dramatycznie spadać. Wdrożenie TMSa pozwoliło nie tyle na uszczuplenie kadry, a na poukładanie i kontrolę procesów, dając zysk w wysokości 5%. Kolejne wdrożenia polegające na elektronicznej obsłudze przepływu dokumentów pozwoliły na zaoszczędzenie czasu i stresu w dziale księgowości, na którą przypadał proces wysyłki dokumentów. W tym przypadku wciąż mówimy o oszczędnościach w granicy jednocyfrowej. 

Oczywiście – większe obroty firmy transportowej wspierane przez takie systemy, obniżają potrzebę zatrudniania kolejnych pracowników, ale możliwości człowieka korzystającego z takiego wsparcia zawsze będą ograniczone. Zauważalna jest zmiana kompetencji spedytora, który w niechlubnych przypadkach jest sprzedawcą ładunku. Poważniej myślący przedsiębiorca od lat widzi tu raczej opiekuna, który posiada kompetencje miękkie na poziomie komunikacji niż negocjacji i przede wszystkim umiejętnie wykorzystuje współczesne narzędzia. 

Nawet cieszące się olbrzymią popularnością giełdy transportowe od kilku lat tworzą rozbudowane systemy komunikacji i nowe moduły automatyzujące pracę. Wzrastające od kilku lat spedycje cyfrowe są niewątpliwą pomocą dla… spedytora. Dzięki nim, powtarzalna praca jest zastąpiona algorytmem, oszczędzając czas potrzebny na obsługę lub oferując m.in. możliwość śledzenia statusu przesyłki, co jeszcze 10 lat temu było nie do pomyślenia. Od kilku procentowego wsparcia technologicznego do pełnej automatyzacji procesu droga jest wciąż daleka. 

Zapotrzebowanie na transport nie pozostawia złudzeń  

Będący w 2021 roku numerem 1 w trendach, czyli e-commerce, robi wszystko by skrócić czas potrzebny na płynny przepływ towarów. Popularność zakupów online w ostatnich latach osiągnęła wzrost, który skutecznie wpłynął na ceny usług IT. Już w 2018 roku Rumunia zanotowała 39% zwiększonego zainteresowania transakcjami w sieci, a niemal 30% wzrost sprzedaży online zanotowali ostatnio Czesi. W Niemczech 85% ludzi dokonało e-zakupów w 2020 roku.

Rok 2021 wyraźnie pokazał ile jeszcze nowinek technologicznych potrzebujemy. Potrzebujemy nie dlatego, by kapitalizm z wykorzystaniem maszyn wyrugował tzw. element białkowy, ale dlatego, że tego białka bardzo nam brakuje. I w tym wszystkim jesteśmy my, z ofertą programu wspierającego optymalne wykorzystanie przestrzeni ładunkowej na naczepie, w kontenerze czy palecie, oszczędzając do kilkudziesięciu minut pracy logistyka, któremu technologia ułatwi pracę na każdym etapie łańcucha dostaw – czy mówimy o CEP, logistyce kontraktowej, transporcie międzynarodowym, spedycji czy magazynie. 

Goodloading – program do planowania załadunku